Konkurs fotograficzny dla profesjonalistów? Otóż nie tym razem…

Dziś chcielibyśmy napisać wam jeszcze coś bardziej na luzie. Nie będzie o przetargach, o testach, czy o pojazdach komunikacji miejskiej – choć o temat komunikacji, a jakże – zahaczymy. Dziś będzie o konkursie na fotografię miesiąca zorganizowanym przez portal „KRAKÓW.PL”

Portal ten został stworzony z myślą o mieszkańcach, informuje on bardziej o wydarzeniach kulturalnych, o remontach w danej części Krakowa, a temat komunikacji miejskiej poruszany jest jedynie przez lakoniczne komunikaty. Organizują również konkursy na tło ich profilu na Facebooku i dzisiaj będzie właśnie o tym…

Konkurs ten w lutowej edycji wcale nie wygrało zdjęcie Rynku Głównego czy Wawelu, a kadr przedstawiający tramwaje przy Kopcu Wandy, autorstwa jednego z motorniczych krakowskiego MPK, naszego dobrego znajomego – Damiana Szynala.
Jakież było nasze zdziwienie, gdy na stronie o tematyce kulturalnej zagościło i jak się okazało wygrało zdjęcie – powiedzmy wprost – z totalnie odosobnionego miejsca, przy samej obwodnicy. Zapewne, nawet byśmy o tym nie napisali, gdyby nie jeden, ciekawy, aczkolwiek zaskakujący fakt… Gdy przeczytaliśmy komentarz samego autora zdjęcia przyszła nam na myśl pewna, dobrze wszystkim znana anegdota, którą pozwolimy sobie dość poważnie sparafrazować:
„Gromada ludzi, wszyscy na czarno. Mają lustrzanki, drony, sprzęt warty tysiące… Już mają wychodzić w miasto by popełnić perfekcyjne kadry, a w tym momencie wchodzi on, cały na granatowo z telefonem w ręce. Wygrywa, nie sprzętem, a kadrem innym od wszystkich”.
Dokładnie tak, dobrze czytacie. Nie wygrało zdjęcie z drona czy zdjęcie wykonane aparatem za tysiące złotych, a zwykły „JotPEG” z telefonu.

W związku z tym napisaliśmy do Damiana, bo wiedzieliśmy że śmiał się pod nosem z tego że jego zdjęcie przeszło do drugiego etapu konkursu i nie uwierzy jak uda mu się wygrać. A że tak się stało, to mamy dla Was krótki wywiad…


Daniel Skrodzki, Niezależny Transportowy: Damian, jak to jest wygrać konkurs, w którym startowały wspaniałe zdjęcia, ze sprzętów wartych krocie, mając w ręce tylko telefon? Skąd w ogóle pomysł na taką fotografię?

Damian Szynal: Ogólnie nie spodziewałem się, że zdjęcie dwóch krakowskich tramwajów może się aż tak spodobać! To naprawdę miłe! A jednocześnie naprawdę – mega, ale to mega zaskoczenie! Za wszystkie głosy jestem szalenie wdzięczny! Niegdyś bawiłem się w fotografa, jednak amatora. W mojej ocenie, do poziomu profesjonalnego raczej nigdy nie dojdę, a i samego aparatu nie posiadam już od kilku lat, po tym jak „zaginął” w pociągu. Pomysł? W zasadzie… jadąc do pętli Pleszów przez wiadukt nad ulicą Ptaszyckiego, ujrzałem fantastyczną grę świateł, na zasadzie gry „ciepło-zimno”. Pomyślałem wtedy, że linią odcięcia będzie sam tramwaj który wtedy prowadziłem. Ruszając z pętli Pleszów, zjeżdżając do Zajezdni Nowa Huta, wiedziałem że 2 minuty po mnie rusza tramwaj linii 10, i uznałem że to będzie świetna okazja i taki „dodatkowy smaczek” do zdjęcia. Akurat się udało, że nikt do mojego tramwaju nie wsiadał, więc uznałem, że 2 minuty nikogo nie zabiją, a i ja miałem czas na dobre ustawienie się do zdjęcia. Reszty dokonał mój telefon, i uważam, że wyszło nawet fajnie. Dostałem parę wiadomości od znajomych, że gratulują talentu, choć dla mnie to raczej nie talent, a ująłbym to „amatorską pasją pstrykania fotek” [śmiech]”

Niezależny T.: Powiedz mi, skąd akurat pomysł na wysłanie zdjęcia do konkursu, na stronkę o tematyce miasta, fotografii która nie jednemu rodowitemu Krakusowi z krwi i kości sprawiło problem z ustaleniem miejsca? Większość osób słysząc „Kraków” – myśli Barbakan, Wawel, Rynek, Sukiennice, Kościół Mariacki… a tu nagle jakieś tramwaje z miejsca raczej mało znanego.

DS: Widzisz, i tu jest właśnie całe piękno fotografii. Sam sobie odpowiedziałeś w sumie na to pytanie. Miasto – nawet najmniejsze – ma swoje piękne, tajemnicze, a może i przyprawiające o „gęsią skórkę” miejsca, gdzie fotografią można te elementy właśnie fantastycznie ukazać! Osobiście – będąc już w Krakowie, no, licząc „na oko” 5? Może już 6 lat – pokochałem to miasto. Ma różne swoje oblicza. I to mi się w nim podoba. Jest i historia, i tajemnica, jak i piękno miasta. Uznałem, że to zdjęcie idealnie się nada, pokazując nie tylko trochę „oklepany” już Rynek, czy tramwaj na tle Barbakanu. Odkrywajmy nasze miasta!”

Niezależny T.: A skąd wzięło się „amatorskie pstrykanie fotek” pojazdom komunikacji miejskiej?

DS: No to akurat nic dziwnego, część mojej rodziny pracuje w Tramwajach Śląskich i chyba stąd ta pasja się wzięła. Zarazili mnie pasją do tramwajów, no i tak już zostało. Próbowałem robić zdjęcia ludzi, jakieś portrety… ale średnio mi to wychodziło, zawsze lubiłem się bawić formą, treścią – budynki, pojazdy. To jest to. Jeśli ktoś lubi cykać fotki jak ja – to ja powiem mu tylko tyle – ćwicz, próbuj – dąż do perfekcji, rób to dla siebie, jeśli sprawia Ci to radość!.

Niezależny T.: I z tym ostatnim zdaniem, ciężko nam się nie zgodzić! Dzięki za rozmowę.

DS: Również dziękuję za zapytanie i poruszenie tego wątku. Sam nie wierzyłem że to w ogóle możliwe.


My, mając w składzie reporterów-fotografów posiadających może nie profesjonalne, ale jednak lustrzanki, pokusiliśmy się o ocenę tego zdjęcia. Zgodnie stwierdziliśmy że pomysł na kadr i zabawę światłem w formie „ciepło-zimno” został naprawdę bardzo fajnie zrealizowany. Pamiętajmy że szumy czy miejscowe spadki jakości będą normalne przy nocnym zdjęciu robionym smartfonem. Zdjęcie zostało jakiś czas wcześniej udostępnione na grupie „Zakręceni Tramwajami” i tam również zebrało dużą liczbę pozytywnych opinii. Możemy więc domniemać, że jeśli pożyczylibyśmy mu nasz redakcyjny sprzęt, to zdjęcie wyszłoby idealne.

A może wy – drodzy czytelnicy macie swojego „bzika” na punkcie pstrykania zdjęć komunikacyjnych? Podzielcie się z nami swoimi fotografiami w komentarzu, a kto wie, może utworzymy galerię WASZYCH zdjęć?

Daniel Skrodzki